"Kształt" mojego rozumienia pojęcia "Uczciwość"

Część tej wypowiedzi, (jak się spodziewam) będzie zawierać deklarację: Jestem Uczciwy zgodnie z następującym zrozumieniem…

Kształtowanie mojej postawy społecznej (jak je pamiętam z czasu dorastania, czyli z okresu między około 16tym i 20tym rokiem mojego życia), rozpoczęło się od "postawy prawomyślnej". Etykę wtedy uznawałem za wolność zgodną z maksymą: "wolność, to swoboda postępowania w granicach prawa". Tu dodam uzupełniając poprzednie zdanie: "prawa egzekwowanego"; bo był to czas historyczny dla Polski, jawnego buntu wobec obowiązujących reguł systemu politycznego.

"Moja" schizofrenia ujawniła się psychotycznie około 25tego roku życia. Towarzyszyło tej psychozie wycofanie z czynności społecznych, ale już wtedy kilka lat wcześniej przeczytane, dostępne mi lektury, których autorem był K. G. Jung, podsunęły mi "pogląd" (który ze zdystansowaniem uznawałem za wiarygodny) o tym, iż problemy tego typu towarzyszą przewartościowywaniu się osobowości w relacjach z doświadczoną przeszłością, standardami społecznymi, relacjami emocjonalno-intelektualnymi itp. Otóż w tamtym

czasie, a może krótko później (między 28mym, a 33cim rokiem życia), Mama moja wspomniała o tym, że prawdą jest, iż mój Ojciec był alkoholikiem (a nałogowcem według mnie jest się zawsze z własnej "winy"), ale też pielęgnował imponujące Jej (imponujące w moim przypuszczeniu) wartości. I tu np. mój Ojciec nigdy nie ukradł. Idąc tym punktem "zaczepienia", doświadczając "społecznego wykluczenia" spychającego na "margines społeczny", któremu to wykluczeniu towarzyszy uwrażliwienie na "okazje" do zachowań nieetycznych w okolicznościach (pozornie) sprzyjających bezkarności, pojawił się punkt zaczepienia wcześniejszego pojęcia "uczciwość", ku jego nowemu "kształtowi". (Tu z zakresu moich niektórych poglądów, których nie da się zweryfikować, "szepnę": uznawałem wspomniane "okazje" za "wnyki społeczne" zastawiane na wzór traperski, po to by uwikłać w ścieżki społeczne, osobowości "nieprzewidywalne".) Po dygresji z nawiasu zwracam się ku sednu: Matczyny komentarz o Ojcu, ujawnił mi jaskrawo, że ludzkie postępowanie zawiera "jasności", "ciemności" i ich "odcienie".

Dzisiaj widzę Uczciwość, jako zachowanie o wymiarze głębszym od "rozgrzeszającej" z racji bezpieczeństwa, zgodności z "literą

Kontynuując!?! czyli: >>