Czuję się bezterminowo warty Kochania (sukces Rodziców, Siostry, PRLu i kilku Koleżanek).

W mojej umysłowości nie ma miejsca na wątpliwości egzystencjalne. Waham się w decyzjach ekonomicznych, mniej często w kwestiach towarzyskich.

Teraz np. (na tym etapie życia) przyjąłem postawę, że otoczenie ma czuć się, że tak Je oceniam, jak pragnie się widzieć (to Otoczenie) wobec mnie. Wynika w mojej świadomości z "tego", że :

(=) Wszyscy pragną Dobry wizerunek.

(=) Ja pyszałkowato uznałem, że Otoczenie liczy się z moimi ocenami.

Wynik to :

(+) Komfort psychiczny.

A na Komforcie Psychicznym, zmam się, bo egzystuję w enklawie ekonomicznej, polegającej na "uposażeniu" rentowym i wsparciu Rodziny (Której nieskromnie tędy dziękuję).

Tytuł sugeruje sympatię do PRLu. Hmm. Moja apolityczna postawa życiowa, zawiera u podstawy, tendencję reprezentowania Etycznego postępowania, bez uwzględniania konformizmu wobec systemu ekonomicznego. Podciąganie ekonomii na pozycję decydującą o kształcie relacji społecznych, to nadużycie propagandowe.

Socjalistyczne równanie "w dół", okazało się tak samo smutne, jak hierarchiczność materialistycznej jakości egzystencji. Doświadczyłem dorastanie (względnie) Radosne, z zerowym kieszonkowym, polegającym na "bilecie miesięcznym" dla trójmiejskich kolejek PKP, i samodzielnym wyborze, możliwych (legalnych) sposobów zarobkowania i zorganizowanych rozrywek. Ale i epizod "króla życia" (nooo, miałem na wybrane przez siebie jedzenie, więc bez karitasu), czyli swego rodzaju bezdomność, w latach RP początku XXI w.

Biblioteki... a jakże i teraz istnieją, ale niektórych dzieci nie da się zachęcić, do czytania, nie własnych / swoich (czyt. kupionych) książek (nie byłem tego świadkiem, ale nie spotkałem dziecka, z którym czytaliśmy takie same tytuły).

Kontynuując!?! czyli: >>