Miliard Chińczyków i motoryzacja

Wskażę na wstępie, nie przez wszystkich uświadamiany Fakt, że gdy w USA jeździło milion „Fordów T", na terytorium Chin, najczęstszym „środkiem transportu" był wóz ciągnięty przez woły. Fakt ten osadza „mojej uwadze" (wskazanie dla Czytelnika tego mojego poglądu), że źródłem motoryzacji, kreowanej (chyba) nadal na „pozycję" dobrodziejstwa cywilizacji, pozostanie już „zachodnia gałąź cywilizacji ludzkiej".

Dojrzałość, to cecha która definiuje mi się jako „umiejętność przewidywania skutków podjętych działań". O niebezpieczeństwie, zwanym „efektem cieplarnianym", słyszę od lat 1970tych, a wtedy na wielu terenach pozamiejskich, przez wiele dni w roku, jedynym autem widzianym przez ludzi tam mieszkających, był Żuk, przywożący „chleb" do wiejskiego sklepu. (poprzednie zdanie „nadinterpretuje", trochę prawdziwą sytuację, ale tylko dla podkreślenia „stanu industrializacji"). Tu bym „przesunął" „granicę źródła motoryzacji" na teren wpływów „dawnych imperiów kolonizacyjnych" (ze wskazaniem na Anglosaskie).

Beznamiętne „konsumowanie przewagi motoryzacyjnej" w/g

mnie doprowadziło, do porzucenia przez (też) Chiny, barier mających chronić, od skutków industrializacji.

Ujrzeć można „na rynku" mniej bezpośrednio grzewczą technologię napędzania aut, ogniwami elektrycznymi. I tu pojawia się moja „obserwacja" dotycząca, tzw. recyklingu (mniejsze) baterii alkaicznych i reszty na przestrzeni hurtowni tego typu towaru. Otóż, sprzedaje się kilkanaście/kilkadziesiąt ton tych ogniw, a „zużytych" ogniw od „klientów" zwracanych okazuje się nie więcej od dwu ton. Co dzieje się z więcej/blisko 90% tego „uznanego za niebezpieczny", „odpadu"? (i tu UWAGA: czy nie manipuluje się kwestią słowa „niebezpieczny" na rzecz „wartościowy dla recyklingu" = czyli „straszy się klienta", by korzystać na „jego lęku"…?)

Kończąc „pochwalę się odkryciem" pojęcia: „lider ewolucyjny". Uznajemy, że „Cywilizacja Industrialna", kontroluje zasoby tej Planety. Ale: z punktu widzenia Przyrody, klęska "cywilizacji przegrzanej atmosfery" (tu nawet jeżeli przyczyną nie okaże się „efekt cieplarniany"), to tylko kwestia

Jedyny Autor: Andrzej Fejster