Mrzonki o dominacji globalnej

Troszkę o wcześniejszym na Eko-Fand, "pojęciu horyzontów myślowych", na kontekście rozpamiętywanych "wojen światowych", z odniesieniem do dawnych imperialnych działań Chin (propagandowo podkreślany absurd dla użytku współczesnych "analityków").

Pomijając przyczyny (umiem zbyt intuicyjnie argumentować "to" zjawisko) Świat zabrnął / dotarł, do etapu dwu stref "horyzontów myślowych". Jedna, to Internetowa strefa świadomości globalnej, a druga wynika oglądu dawniej dotyczącego całej populacji Globu.

Kultury europejskie, między początkiem i połową dwudziestego wieku, wobec zalążka systemów edukacyjnych, wystawione (te kultury) były na świadomość o następującej strukturze, na przykładzie Niemiec nazistowskich:

Naród niemiecki, którego zaludnienie i stan gospodarki, przedstawiał się jako bliski przeludnieniu i doświadczał bezrobocie, indywidualnie przez "przeciętnego Niemca", widział w "dostępnym horyzoncie" (pozwolę sobie żartobliwie, wobec ich rasizmu i prymitywizmu koncepcji "nadludzi, pomazańców wyższych wartości"):

"-nas duużo"

"-my silni"

i okazali się Niemcy podatni na "propozycję kontynuującą":

"-weźmy wygrajmy całą Ziemię"

Współcześnie czytając "tylko" liczbowe dane statystyczne, powstaje pytanie :

Już choć by, jadąc "orient expresem" (już nie przez Rosję, bo Radziecka), nie widział żaden decydent, ogromu połaci zaledwie Ero-Azji? I liczności innych narodowości?

Czytelniku - wejrzenie w implikujące realia, pozostawiam Twemu Rozumowi, ale nie kończę bo "obiecałem" o Chinach.

I. Imperializm Chiński datuje się chyba od chwili "obwołania" się Chińczyków "Państwem Środka". "Komentowane już" "Sztuka Wojny" (autorstwa Sun Tzu), nie zawiera chyba kwestii relacji z "barbarzyńcami", przed etapem podboju.

Verte!?! czyli: >>