Należę do "większej mniejszości"

W ostatnich wyborach do Sejmu głosowałem na Platformę Obywatelską – co mi mówią liczby...? Otóż "uprawnionych do głosowania" było: 30.615.471. Liczba oddanych głosów na PO to: 6.701.010

6.701.010 dzielone przez 30.615.471 to poniżej 0,22 czyli mniej niż 22%. Wynik wyborczy PO to 41,51%.

Teraz moje wnioski: istnieje alternatywa – system demokratyczny nigdy nie miał i nie będzie miał pełnego odzwierciedlenia w strukturze społeczeństwa, albo ten system jest w stadium rozwoju (ma historię dopiero kilkuset letnią...) i wyniki wyborów za (na przykład) 100 lat będą bardziej wynikały z pełnego poparcia świadomego społeczeństwa obywatelskiego. Istnieje ostatnio tendencja decentralizacji władzy – wybory do samorządów mówią nam o regionalnym poparciu dla poszczególnych partii politycznych. Dalszym etapem była by zmiana zasad funkcjonowania demokracji i podobnie jak dzisiaj posłowie głosują za wybranymi ustawami, kiedyś radni z poszczególnych okręgów mogli by jako reprezentanci swoich wyborców (którzy często uważnie obserwują rozwój swoich regionów – jest to łatwiejsze bo jesteśmy

obecni na co dzień w swoich miastach i widzimy dobre skutki rządzenia) mogli by wybierać posłów do Sejmu. Oczywiście ktoś może zarzucić, że kilkudziesięciotysięczną grupę radnych łatwiej kontrolować niż społeczeństwo głosujące w liczbie kilkunastu milionów. Ale ja twierdzę, że aktualną masę wyboczą łatwiej zmanipulować (tu mimo wszystko zaznaczę, że nie zostałem zmanipulowany) od światłych radnych, którzy odpowiadają za skutki swoich posunięć przed swoimi regionami.

Na zakończenie skomentuję (mimo swojego stałego poparcia) jeden z głosów, który usłyszałem w związku z reakcjami polityków środowiska międzynarodowego na kwestię perspektywy pogłębiania się efektu cieplarnianego. Usłyszałem, że Rząd Polski poparł projekt ograniczenia wzrostu temperatury globalnej o (jak pamiętam...) 2 stopnie Celsjusza w ciągu najbliższych 20-tu lat. Z Wikipedii w tym temacie odczytałem, że skutki zmian klimatu nie mają tak krótkiej perspektywy. Przeczytałem tam, iż jeżeli by ograniczyć emisję gazów cieplarnianych do poziomu z roku 2000, to i tak pojemność cieplna (pojęcie z fizyki - termodynamiki) wód w oceanach spowoduje w perspektywie powyżej 100 lat, wzrost temperatury

Kontynuując!?! czyli: >>