O jedzeniu, bez przepisów

Będzie o "gradientacji" = pojęcie gradientu, łatwo ilustruje fizyka, np. oddziaływania grawitacyjnego. Zależnie od odległości zmienia się wartość siły grawitacyjnego "przyciągania"... A obszar powierzchniowy gdzie siła wykazuje wartość równą na "obszarze", to powierzchnia gradientu siły o źródle grawitacyjnym. = zmienisz odległość - zmieni się gradient z jego mierzalnymi wartościami.

I teraz :

o kulinariach pisząc, to zasób żywności światowej, którą dysponujemy, to też zasób substancji odżywczych.

Dietetycy, ostatnio często cytowani "na Portalach", publikują "ostrzeżenia" i... "zachęty" dla wymienianych "produktów żywnościowych".

Placebo - "tu" "przy zachętach" : np. -czekolada zawiera potrzebny magnez...

"Ostrzeżenie" : -nie płać za czekoladę, bo jej magnez słabo przyswajamy...

Gdzie Prawda...? W gradiencie :

Placebo : -wspominam koleżankę, która głosiła, że uwielbia oblizywać palce z czekolady = moja interpretacja : -czekolada rozpuszczona w ustach, to płyn z którego żołądek, łatwo wchłonie substancje odżywcze...

"Ostrzeżenie" - jeżeli pogryziemy czekoladę i nie poczekamy, aby rozpuściła się, twarde gródki, będą miały małą powierzchnię i mijając, podczas rozpuszczania w jelitach, strefy gdzie wchłonęli byśmy, zmarnuje nasz "wydatek"...

Tyle o rynku gradientalnym : bo wniosek :

-Jeżeli dobrze spreparujemy "żywność niszową", a liczebność konkurentów konsumujących nie wzrośnie, cena będzie "zrównoważona", a reszta "te" potrzebne substancje, przyswoi z innych towarów.

Jedyny Autor: Andrzej Fejster