Skąd się biorą klęski autorytetów, czyli - Dlaczego Chrystus zginął na krzyżu...

Tak jak w pierwszym tekście na stronie Eko-fand, chcę zaznaczyć iż każdy może niezależnie ocenić sens tego tekstu – jestem daleki od moralizowania...

Ostatnio odwiedziłem długo nie widzianych przyjaciół z czasu gdy rozpoczynałem trening Kung Fu. Otóż podczas rozmowy o trudnych chwilach mojego życia zwróciłem się do tej pary przyjaciół (małżeństwa) ze słowami:

Podobnie jak Budda dochodzę do wniosku, że najlepszą drogą do oświecenia jest "droga środka". Inna sprawa, że ani Budda, ani ja nie doświadczyliśmy tej drogi...

I dodałem:

Wy żyjąc w rodzinie według mnie realizujecie właśnie "drogę środka".

Dlaczego pisząc tytuł z imieniem Chrystus kontynuuję pisząc o Buddzie? Jak łatwo zauważyć na łamach Eko-fand interesuje mnie też fizyka i kiedyś przeczytałem gdzieś, że Einstein zapytany o przyszłość religii w obliczu odkryć fizyki odpowiedział, że jedyną religią która wydaje się być dosyć nowoczesna wobec fizyki

jest właśnie Buddyzm.

Wracając do tematu:

Co według mnie jest przyczyną klęsk autorytetów (później często nazywanych "geniuszami nie rozumianymi przez współczesnych"...). Widzę jeden podstawowy powód takich zdarzeń. Jest to oderwanie od prawdziwej codzienności. Autorytety nauczają nie zauważając iż ich "objawiane prawdy" są jakże często w bardzo skromny ale przez to bardzo silny sposób realizowane na co dzień w życiu otaczających go ludzi. Ci ludzie mają lub wyczuwają świadomość iż postęp musi realizować się w codzienności i w prawdzie stale od nowa młodzież "odkrywa objawienia nazwane przez wizjonerów" ale rola wizjonera kończy się na podpisaniu jakiejś prawdy jego imieniem.

Chrystus wędrował nauczając i gdy "podpisał" już się pod wielkimi ideami jego rola skończyła się przypieczętowaniem faktu iż takie prawdy są ważniejsze niż życie za wszelką cenę.

A co było by gdyby Chrystus był po prostu tak jak np. Józef

Jedyny Autor: Andrzej Fejster