Zaczęło się od "miana" : Tuńczycy

Nie umiem wspomnieć kontekstu rozmowy, w której żartobliwie użyłem w kontekście (możliwe iż) pojawiających się w Trójmiećie, “Barów Sushi”, słowo Tuńczycy.

Nieobce już wtedy refleksje, o zrozumieniu “intencji Dekalogu” wobec światowego “skutku chrześcijańskiego”, i uzupełnianie światopoglądu, koncepcją buddyjską, poprowadziły moje analizy, aż po kwestię dwu podstawowych “przykazań” ( widzianych w dysonansie wobec poczynań Chrześcijan, zadeklarowanych, bo Ja pozostałem Ateistą ) :

- nie kradnij

- nie zabijaj

Skutek okazał się “fundamentalny”, bo Tuńczycy w moim umyśle, zajmowali stanowisko, że “drapieżnik kradnie ciało swej ofiary”, co uogólniłem :

- nie kradnij, czyli szanuj nie polując.

Dalszym rozumowaniem było przyjrzenie się “mojej dziennej

aktywności”, na tle aktywności Rolników. Rolnik, jego kieszeń, znajduje się u podstawy, piramidy kosztów żywności. Podobnie jak z podatkami, gdzie największa część dochodów państwowych, to małe kwoty od bardzo licznego grona najsłabiej uposażanych. Rolnikowi płacimy mało, więc tylko duży plon (własna połać obsiana) daje deostanie życie.

Uznałem, iż wobec mieszczuszego rozkładu dnia, aby nie okradać Rolnika, powinienem aktywność dobową rozłożyć między konkretne zajęcia uprawowe, i uzupełnić, wnoszeniem / bogaceniem wartościami, materialnymi i niematerialnymi swego i mojemu podobnych Żyć.

Wynik : Vege. I nabycie “Ziemi pod Dom i Uprawy”.

Ku takiemu Życiu (etapowi) ukierunkowałem Swą Aktywność.

Jedyny Autor: Andrzej Fejster